Obudziłam się około 10 rano, a taki naprawdę to obudził mnie mój ukochany brat Cezar bo miałam z nim jechać do Cobham. Nic mi nie pozostało jak ubrać koszulkę klubową z nazwiskiem Azpilicueta do tego dżinsy, pomalować się szybko i pojechać z nim. Mimo , że miałam dziś dzień wolny musiałam stawić się w Cobham. Byłam wkurzona bo chciałam się wyspać a tu nagle wzywają wszystkich. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Alvaro dostał parę dni wolnego bo jego przyjaciel zginął w wypadku samochodowym. Nawet ze mną nie chciał się widywać , jego brak bardzo mi doskwierał.Musiałam radzić sobie bez Alvaro. Siedziałam sobie w szatni z Azpim i chłopakami rozmawiając o najgłupszych rzeczach na świecie, Eden tylko się nam przyglądał.Szczerze miałam go dość. Podniosłam się z miejsca zmierzając do drzwi kiedy ktoś otworzył drzwi a ja niezdarnie w tą osobę wpadłam. Kiedy podniosłam głowę okazało się , że to Olivier Giroud.
- Przepraszam nie wiedziałem, że ktoś jest za drzwiami - powiedział - Jestem Olivier - podał mi dłoń
- A ja nie spodziewałam się , że ktoś akurat będzie je otwierał - zaśmiałam się - A ja Juanita - jego dłoń była ciepła
- Wiesz po tym transferze ciężko znaleźć odpowiednie drzwi - zaśmiał się - Ale te osiemnaście miesiące zapowiada się bardzo dobrze - uśmiechnął się do mnie
- Eh dzięki - zawstydziłam się lekko się uśmiechając
Czy Olivier Giroud mnie podrywa? Stałam tak wpatrzona w niego nie wiedząc co więcej mogę powiedzieć ogarnęłam się dopiero jak ktoś głośno odchrząknął. Był nim nie kto inny jak mój ukochany brat.
- Siema chłopaki - przywitał się z nimi Olivier
- Fajnie , że będziesz z nami grał - odezwał się po chwili Cazar ciągle na mnie patrząc
Lekko się uśmiechnęłam i wyszłam z poniszczenia, czy ja kiedykolwiek i robiąc cokolwiek nie będę pod przeszywającym wzrokiem mojego brata. Zaczynało mnie to denerwować. Wiem , że moja przeszłość jest zła ale bez przesady też chciałam żyć , patrząc na to , że Morata się do mnie nie odzywał. Rozumiem że zginął jego przyjaciel ale mógł wysłać sms'a , a jak był na treningu to mnie unikał. Ja tak nie potrafiłam żyć. Usiadłam na ławce koło boisk treningowych. Byłam załamana i wkurzona jednocześnie. W pewnym momencie ktoś usiadł koło mnie. To był Alvaro.
- Juanita przepraszam - zaczął - Muszę Ci coś powiedzieć- dodał
- Co się stało ? - spytałam lekko zdziwiona
- Nie znienawidź mnie od razu dobrze? -poprosił - Chciałem Ci wcześniej powiedzieć - mruknął - Mam żonę i dziecko w drodze - wyjaśnił
- Źe co?! - krzyknęłam tak , że chyba było mnie słychać w pomieszczeniach w Cobham - Długo miałeś zamiar mnie kłamać tak samo jak chłopaków - moja frustracja sięgała szczytu
- Uwierz mi proszę ja nie chciałem Cię ranić - mruknął łapiąc mnie za dłoń
- Odczep się ode mnie - krzyknęłam tak ,że pierwsi zawodnicy wychodzący z Cobham się na nas patrzyli - Dla mnie już nie żyjesz - dodałam
Pobiegłam do szatni chłopaków , musiałam się wypłakać Azpiemu w koszulkę , nie chciałam być teraz sama. Po co ja mu ufałam? Weszłam spłakana do szatni. Wszyscy patrzyli na mnie ze zdziwieniem.
- Wiedzieliście wszyscy co ? - spytałam ich prostu z mostu
- O co Ci chodzi ? - spytał Fabs
- O to , że wy wiedzieliście że ten zasrany Morata ma żonę i dziecko w drodze - walnęłam - A pchaliście mnie w jego ramiona - powiedziałam szybko
Giroud patrzył na nas z lekkim zaciekawieniem ale także smutkiem.
- Jak mam być szczery to wiedziałem tylko ja - odezwał się nagle Eden
- Jak mogłeś mi nie powiedzieć - krzyknęłam na niego - Jesteś okropny - rzuciłam w niego butem leżącym nieopodal
- A ty mogłaś mi to zrobić? - spytał mnie całkowicie poważnie
- To ty ukryłeś prawdę przede mną a nie ja przed Tobą - warknęłam przez zęby - I skończymy ten temat - dodałam oschle - Azpi odwieś mnie do domu proszę - powiedziałam - A Ciebie Olivier przepraszam , że musiałeś tego słuchać - dodałam - Witamy w Chelsea , takie dramy są na porządku dziennym - uśmiechnęłam się do niego
- Spoko - mruknął Giroud
- Chodź już - poprosił mnie Azpi
Razem z bratem wyszłam z Cobham , jadąc autem nie odezwałam się ani jednym słowem. Kiedy weszłam do mieszkania od razu pobiegłam do pokoju , rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Morata wciąż próbował się do mnie dodzwonić ale ja nie odbierałam tego przeklętego telefonu. Nie mogłam uwierzyć ,że on tak po prostu mnie oszukał. Byłam wściekła , zła i oszukana. Do mojego pokoju wszedł Azpi , usiadł obok mnie i pogłaskał mnie po głowie.
- Zobaczysz jeszcze wszystko się ułoży - powiedział całkiem spokojnie
- Dlaczego zawsze ja? - spytałam go patrząc na niego zapłakanymi oczyma
-Oj zobaczysz jeszcze ktoś się w Tobie zakocha - uśmiechnął się do mnie - Tylko musisz w siebie uwierzyć - dodał
- Sugerujesz mi coś ? - zapytałam go
- Ja nic - zaśmiał się
- Tak pewnie - prychnęłam
- Chodź coś zjeść - powiedział
- Nie Cezar nie chce - mruknęłam cicho
- No dobra nie zmuszam - podniósł ręce w obronnym geście
Zostawił mnie samą z przemyśleniami , miałam totalny mętlik w głowie. Żeby nie myśleć przeglądnęłam portale społecznościowe a tam zaproszenie od Oliviera Giroud'a. Przyjęłam bez wahania. Po chwili przyszła mi wiadomość.
Od:Olivier Giroud
Jak się czujesz? :)
Od:Ja
W porządku dziękuje :) A ty jak po transferze do niebieskiej strony Londynu?
Od:Olivier Giroud
Chelsea to naprawdę świetny i utytułowany klub więc zapowiada się ciekawie.
Od:Ja
Będzie zobaczysz :D
Od:Olivier Giroud
Jeśli Ty będziesz przeprowadzać więcej wywiadów to będzie pięknie :p
Od:Ja
Dzięki . Na razie tylko staż ale może kiedyś będzie już normalny kontrakt
Od:Olivier Giroud
Trzymam kciuki
Od:Ja
Dzięki i ja za Ciebie tez ::P
Zielona kropka przy jego nazwisku zniknęła a ja postanowiłam wziąć prysznic i może wkoncu coś zjeść. Wyszłam z pokoju i od razu skierowałam się do łazienki gdzie zajęło mi około 30 min. Kiedy wyszłam myślałam ,że mój brat już śpi ale nie jeszcze z kimś rozmawiał. Przeszłam niezauważona do kuchni tam szybko zjadłam płatki i pobiegłam na górę. Przy jego nazwisku nadal nie było zielonej kropki , postanowiłam położyć się spać i zapomnieć o tym zasranym Hazardzie i oszuście Moracie.
Spojrzałam mu w oczy i wiedziałam,że patrze na człowieka,przy którym chce zasypiać i się budzić.Był moją wiecznością....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Ten
Kiedy przyleciałam do Turynu Paulo czekał na mnie. Jak mi obiecał tak zrobił. Zaopiekował się mną i w przeciągu jednego tygodnia zapomniałam...