sobota, 24 lutego 2018

Six

Wróciłam z Londynu byłam na meczu Chelsea z Barceloną. Mecz był niesamowity. Chłopaki bardzo się ucieszyli , że przyjechałam choć na chwilkę. Wróciłam do Turynu w środę rano. Atmosfera na Allianz Stadium jest niesamowita. Kibice śpiewający hymn Juve to było niepowtarzalne. Kibice , którzy potrafią od początku do końca wspierać swoją drużynę. Mecz Ligii Mistrzów pomiędzy Juve a Tottenhamem był ekscytujący wydarzeniem w moim życiu. Dostałam koszulkę od Paulo oczywiście z jego nazwiskiem. W sumie nie wiem po co ja ją ubrałam jak musiałam przecież mieć kurtkę. Nieważne. Oczywiście dodałam w niej zdjęcie przez co zalała mnie fala hejtu i pytań czy jestem dziewczyną Dybali. Na te pytania nie odpowiadałam bo to była moja sprawa prywatna, a odpowiedź na nie brzmiała nie. Chłopaki z Juve przyjęli mnie dobrze okazali się być naprawdę sympatyczni w szczególności Gigi Buffon bramkarz i lider w szatni Juve. Pewnego dnia z Paulo pojechałam do Mediolanu na zakupy, był najlepszym przyjacielem i wsparciem. Taki idealny , że córka trenera Allegri'ego po cichu się w nim podkochuje. Felicia szczerze za mną nie przepadała bo byłam naprawdę blisko z Paulo. To nie była moja wina, że on nie chciał z nią być bo najpierw był z Antonella , a teraz przyjaźni się ze mną. Byłam przyzwyczajona do niechęci kobiet , najpierw Nataha później Alicie a teraz Felicia no coż.
Obudziłam się w dość dobrym humorze w prawdzie nadal czułam pustkę po stracie ukochanego. Coraz mniej o nim myślałam , coraz mniej bolało a to za sprawą Paulo bo rozplanowuje mój czas do maximum.Dziś też tak miało być. Najpierw miałam z nim pojechać na trening , a później wkońcu pozwiedzać miasto bo jedyne co widziałam to stadion Juve i ich ośrodek treningowy.  Wstałam z  łóżka i poszłam wziąć prysznic i się ubrać. Kiedy skończyłam poszłam do kuchni gdzie już siedział Paulo.
- No siema Dybala - uśmiechnęłam się do Argentyńczyka
- Hej Azpilicueta - mruknął - Jesteś głodna ? - zapytał
- Jak wilk - powiedziałam a on podstawił mi kanapki przed twarz
Szeroko się uśmiechnęłam bo byłam głodna po całej nocy. Poźniej pojechaliśmy do Juventus Center. Miałam poczekać aż Paulo skończy trening. Usiadłam spokojnie w budynku i zaczęłam się uczyć na kolokwium.  W pewnym momencie ktoś mnie zaczepił , okazało się , że to Felicia.
- Co ty tutaj robisz ? - zapytałam oburzona
- Czekam na Paulo - odparłam
- Nie życzę sobie Ciebie tutaj - warknęła
- No nie jest koncert życzeń żebyś sobie czegoś życzyła - odparłam całkowicie spokojna
- Zabrałaś mi Paulo suko - krzyczała na cały korytarz - Gdyby nie ty to on już by ze mną był - krzyczała na mnie
- Nikogo Ci nie zabrałam - odparłam
- Jakbyś nie przyjechała to Paulo zostałby moim chłopakiem - warknęła i popchnęła mnie tak , że uderzyłam głową o ścianę
- Uspokój się kobieto - powiedział podbiegając do mnie - Nic Ci nie jest ? - zapytał spokojnie - A do Twojej informacji Felicia nigdy nie bylibyśmy razem bo dla mnie jesteś córką mojego trenera - odparł
- Co tu się dzieje ? - zapytał Massimiliano Allegri
- Twoja córka zaatakowała Juanitę - powiedział Paulo
- Ja nic nie zrobiłam tatku to ona się na mnie rzuciła - odparła z miną niewiniątka
- Nie kłam ja i Miralem widzieliśmy jak ją popchnęłaś - Paulo aż kipiał ze złości
- Paulo proszę cię uspokój się - poprosiłam trzymając go za ramię a drugą ręką siebie za głowę
- Widzę , że nie czujesz się najlepiej - zauważył Allegri - Znam Cię Felicia i wiem na co cię stać - odparł
- Ale tato ona zabrała mi chłopaka - rozpłakała się
- Panie trenerze ja nigdy nie byłem z Pana córką - odparł szybko Paulo
- Wiem Paulo moja córka się zakochała i nic nie mogę zrobić - powiedział - Przepraszam Cię Paulo i Ciebie również Juanita - powiedział - A Ciebie młoda damo zapraszam za mną - do niej powiedział bardziej surowiej - A was chłopcy zapraszam na trening - oznajmił
- Może zadzwonię po Josephe poszłybyście na kawę tutaj obok stadionu i poczekałabyś na Paulo - zaproponował Miralem
- Świetny pomysł - uśmiechnął się Paulo - Dobrze się czujesz? - zapytał mnie
- Tak chyba tak - mruknęłam cicho
- To dzwonie - mruknął Pjanić - Będzie za 15 minut - powiedział kończąc rozmowę - Poczekaj na nią przed ośrodkiem
- Leć na trening Paulo - powiedziałam
- Jak tylko coś bedzie się dziać zadzwoń do mnie - poprosił
- Josepha raczej nie zrobi mi krzywdy - zaśmiałam się
- Ale gdyby tak kretynka wróciła - wyjaśnił
- Spokojnie Paulo - zaczęłam - Dam sobie radę - odparłam - Leć już - przytuliłam go
 - Dobra to ja idę - mruknął mi do ucha i poszedł w stronę boisk treningowych
Sama udałam się przed ośrodek treningowy , nie czekałam długo i pojawiła się Josepha z małym Edinem. Poznałam się z nią podczas meczu Ligii Mistrzów tutaj w Turynie.
- Hej kochana - przywitała się ze mną - Idziemy na kawę ? - zapytała
- Jasne okropnie zmarzłam - mruknęłam
Poszłyśmy do kawiarni niedaleko Juventus Center usiadłyśmy przy stoliku. Ja zamówiłam gorącą czekoladę, a Josepha cappuccino i sok dla Edina
- Dobra teraz opowiadaj co zrobiła Ci ta małpa ? - zapytała mnie - Miralem coś tylko napomknął - zaczęła
- Co mogę Ci powiedzieć - zaczęłam - Krzyczała na mnie, że zabrałam jej chłopaka i że przeze mnie z nim nie jest - wyjaśniłam - A później popchnęła mnie na ścianę - dodałam
- Ona jest jakąś wariatką - mruknęła kiedy kelner przyniósł nasze zamówienie
- Ja to wiem- powiedziała - Jak ona może wogóle myśleć, że ja i Paulo jesteśmy parą - oburzyłam się- Fakt lubię ale - mruknęłam
- Ale? - dopytywała
- Słodki jest to wszytko - mruknęłam niezręcznie
- Paulo nigdy by Cię nie zranił - powiedziała pewnie - Wogóle jak długo zostajesz ? - zmieniła temat widząc mój wzrok
- Tylko miesiąc - wyjaśniłam - No teraz to już nie miesiąc - zaśmiałam się
- Czemu tak krótko ? - zapytała
- Miałam tylko wypocząć i zapomnieć o Moracie - wyjaśniłam - Mam tam studia , świetne praktyki a przede wszystkim brata -  dodałam
- Tu też byś miała - zaśmiała się - No może oprócz Cezara ale jego mogłabyś go odwiedzać w Londynie - powiedziała - Tu byś miała fajnego chłopaka u boku a tam czeka Cię wieczna walka o to czy zapomną Ci romans z Hazardem i związek z Moratą - dodała
- Co ty gadasz Josepha ? - zdziwiłam się - Jaki chłopak ?- zadałam jej pytanie - Przecież ja nie jestem z Paulo -dodałam
- On by pewnie chciał - mruknęła
- Czekaj co ? - zdziwiłam się
- Nic - powiedziała
- Ej jak zaczęłaś to skończ - poprosiłam
- Ostatnio przez przypadek podsłuchałam rozmowę Miralem'a z Paulo. Dybala zwierzał mu się, że pierwszy raz od rozstania z Anto czuje się kochany i nie brakuje mu nikogo. Boi się Twojego wyjazdu i jednym słowem chciałby żebyś została - wyjaśniła
- Kurcze zaskoczyłaś mnie - powiedziałam - Strasznie mi głupio bo ja go naprawdę go lubię - powiedziałam - Podoba mi się Turyn ale sama nie wiem czego chce - dodałam
- Oh Juanita - zaśmiała się  - Cześć Paulo , cześć kochanie - powiedziała po chwili
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętego Dybalę , również się do niego uśmiechnęłam. Kurcze może faktycznie tutaj zostanę. Sama nie wiem. Chłopcy się przysiedli i wypiliśmy wspólnie kawę . Josepha jest moją jedyną kobiecą przyjaciółką i może ma rację że powinnam spróbować. Muszę to wszystko przegadać z Azpim, może mi coś doradzi.
- Dobra porywam Cię - Paulo wstał - Miałem pokazać Ci miasto - powiedział
- Jasne pewnie - mruknęłam - Chodźmy - odparłam wesoło
- Pamiętaj o tym co Ci powiedziałam - zaśmiała się Josepha
- Pamiętam - mruknęłam
Wyszliśmy z kawiarni i wolnym krokiem ruszyliśmy na spacer. W głowie kłębiło mi się mnóstwo myśli, Paulo również milczał.Turyn z każdą ulicą stawał się piękniejszy i wyrazisty.
- O czym myślisz? - zapytał mnie Paulo po godzinie milczenia
- Czy Ceraz bardzo by się złościł gdyby na stałe przeprowadziła się do Turynu- odparłam - Podoba mi się tutaj - dodałam.
- Myślę, że nie byłby zły - odparł
- Chyba czas się usamodzielnić chociaż wiem, że wyjazd z Pampeluny był już dużym krokiem - zauważyłam - Zawsze trzymaliśmy się razem ale chyba zrozumie co? - spytałam go
- Myślę że się zgodzi a ty byś chciała zostać? - spytał wesoło
- Raczej tak - uśmiechnęłam się - Są tu jakieś fajne uczelnie ? - spytałam
- Nawet nie wiem - złapał się za głowę - Ale mogę zapytać mojego brata Mariano - odparł
- Dzięki - zaśmiałam się
- Jesteś głodna ? - zapytał nagle - Tutaj jest świetna włoska restauracja - dodał
- Tak trochę - powiedziałam - To wejdźmy - zaproponowałam
Weszliśmy do środka  zamówiliśmy jedzenie, międzyczasie zrobiłam sobie zdjęcie i wstawiłam je na jedno z portali społecznościowych. Z podpisem "Turyn - moje miejsce na ziemii" Milion lajków od razu się pojawiło. Później pojechaliśmy do domu , zmęczona opadłam na kanapę.
- Turyn jest naprawdę piękny - odparłam
- Wiem dlatego chciałem Ci go pokazać - usiadł obok mnie
- Dziękuje - pocałowałam go w policzek -Przepraszam Paulo - powiedziałam
- Nic się nie stało- uśmiechnął się 
- W porządku - mruknęłam
- Ej co jest? - spytał - Nie przejmuj się tym - powiedział - Zrobić Ci herbaty ? - zapytał
- Tak dziekuje - mruknęłam
Siedziałam kilka chwili sama, aż wkońcu Paulo wrócił z dwoma kubkami. Jeden postawił naprzeciwko mnie. Napisałam szybkiego sms'a do Azpiego , że dziś nie będę dzwonić bo jestem zmęczona i że życzę mu powiedzenia w meczu z Manchesterem. Kiedy zrobiło się późno poszłam do swojej sypialni. Wzięłam prysznic ,a następnie położyłam się spać. To był długi i ciężki dzień ale naprawdę owocny. Muszę zastanowić się nad słowami Josephy. Paulo naprawdę był słodki i się o mnie troszczył.

niedziela, 11 lutego 2018

Five

Londyn- Turyn nowa trasa samolotem została przebyta. Mój samolot właśnie wylądował a ja szłam halą przylotów w poszukiwaniu Dybali. Kiedy wkońcu go spostrzegłam uśmiechnęłam się do chłopaka. Stał z wielką kartką z napisem "Przesyłka  z Londynu" śmiałam się jak opętana.
- Powitać piękną damę prosto z Londynu - powiedział dość poważnie
- Siema Dybala - uścisnęłam go przyjaźnie
- A co ze mnie za gapa - palnął się w głowę - Poznaj to jest mój amigo Douglas Costa - przedstawił chłopaka który stał obok niego - To jest Juanita - wskazał na mnie
Podaliśmy sobie dłonie i ruszyliśmy w stronę wyjścia , Paulo jako dżentelmen wziął ode mnie walizki. Wsiadłam do samochodu i ruszaliśmy w drogę. Najpierw odwieźliśmy Douglasa a później pojechaliśmy do Dybali. Kiedy się tam znalazłam trochę odetchnęłam.
- Teraz opowiadaj jak to się stało , że trafiłaś do szpitala - powiedział
- Eh długo by opowiadać - mruknęłam
- Uwierz mamy czas - zaśmiał się - Chodź do kuchni - poprosił - Teraz siadaj i opowiadaj - dodał
- Zacznijmy od tego , że pewnego dnia po prostu przyszedł do mnie Morata i oznajmił , że ma żonę i dziecko w drodze - zaczęłam - Załamałam się i wiadomo nie odzywałam się do niego - mruknęłam - Pewnego dnia kłóciłam się z Alicie tą psychopatką , która strąciła mnie ze schodów - oznajmiłam
- Serio ona jest jakaś nienormalna i powinna się leczyć - powiedział
- Ja to wiem Paulo - oświadczyłam - Ma szczęście , że mnie nic poważnego się nie stało - dodałam
- Tak nie można postępować - oburzył się
- Teraz już jestem bezpieczna - zaśmiałam się - Przynajmniej przez miesiąc mam spokój - uśmiechnęłam się
- Uwierz zdecydowanie odpoczniesz - uśmiechnął się - Jak będziesz chciała pojedziemy do Mediolanu na zakupy - zaśmiał się
- Ciekawa propozycja- rozmarzyłam się
- No wiesz moja każda propozycja jest ciekawa - odparł
- Eh ja się chyba zaczynam bać - zaśmiałam się - Muszę zadzwonić do Cezara - dodałam wstając
Wyszłam z pomieszczenia i wybrałam numer mojego ukochanego brata. Odebrał po kilku sygnałach
~ Już myślałem, że nie doleciałaś do tego Turynu - zaczął
- Wszystko w porządku tylko zagadałam się z Paulo - wyjaśniłam - Jestem cała i zdrowa - dodałam
~ To dobrze bo inaczej rozczłonkowałby tego idiotę - mruknął
- Spokojnie bracie - uspokoiłam go - Teraz chwilowo to on się mną opiekuje - uśmiechnęłam się do słuchawki bo Paulo akurat wszedł do pokoju
~ Ma się Tobą opiekować i bez żadnych romansów zrozumiano ? - zapytał
- Jasne Azpi - uśmiechnęłam się - Muszę kończyć odezwę się jutro - dodałam
~ Jutro gramy mecz z West Bromem - odparł
- Więc będę trzymać kciuki - mruknęłam - No i powodzenia - dodałam - Dla Ciebie i drużyny - wyjaśniłam
~ Napewno przekaże - powiedział spokojnie
- A ja postaram się oglądać - nie skłamałam
~ Odpoczywaj tam Ju - powiedział smutno
- Będę nie martw się - moje oczy lekko się załzawiły
~ Kończę - mruknął - Trzymaj się - dodał
- Ty też - zdążyłam powiedzieć - To Azpi - powiedziałam do Dybali
- Nie chciałem Ci przeszkadzać ale obiad gotowy - mruknął
- Chętnie coś zjem - uśmiechnęłam się - Chodźmy - dodałam wesoło
Weszłam do kuchni i od razu zaczęłam jeść to co zaserwował mi Dybala, było bardzo pyszne. Ciekawe gdzie tak nauczył się gotować. No tak mieszka sam więc musi to ogarniać. Po obiedzie kłóciłam się z nim kto ma posprzątać ale oczywiście wyszło na jego, przecież ja muszę odpoczywać. Poprosiłam go by pokazał mi mój tymczasowy pokój. Okazało się, że jest bardzo okey. Nie przeszkadzał mi jego męski wystrój. Wyjęłam z walizki zdjęcia naszej rodziny. Moje, Azpiego , naszych rodziców. Dopiero teraz uświadomiłam sobie ,  że za nimi tęsknie. Chyba odwiedzę ich po sezonie. W czasie Mistrzostw Świata bo przecież nie jadę z Hiszpanią do Rosji. Tak to dobry pomysł  pojadę do Pampeluny. Latem jest tam naprawdę pięknie. Kiedy praktycznie skończyłam się rozpakowywać ktoś zapukał do moich drzwi.
- Hej pomyślałem , że coś razem porobimy? - zaproponował - Może chciałabyś zobaczyć Turyn wieczorową porą - dodał
- Nie obraź się Paulo ale jestem trochę zmęczona - wyjaśniłam - Ale chętnie Turyn zwiedzę jutro - dodałam
- Bardzo mi będzie miło jeśli będę mógł pobawić się w przewodnika - uśmiechnął się wesoło - Patrząc na to , że zbliża się mecz z Tottenhamem - dodał
- Właśnie wracasz na ten mecz? - zapytałam
- Zobaczymy - zaśmiał się - Dobra nie przeszkadzam Ci już - mruknął i wyszedł
Kiedy zostałam sama , postanowiłam wziąć prysznic. Weszłam do swojej łazienki i weszłam pod prysznic. Kiedy oblała mnie fala gorąca poczułam jak bardzo zmęczona psychicznie i fizycznie jestem. Z jedenej strony przytłaczał mnie fakt braku Alvaro przy boku ale z drugiej strony wiedziałam , że muszę przestać go kochać. Do moich oczu nałynęły łzy, które mieszały się z wodą. Po kilku minutach wyszłam z pod prysznica , ubrałam się i poszłam do Paulo.
- Mogę się przyłączyć ? - zapytałam oparta o framugę drzwi salonu
- Pewnie - mruknął - Siadaj , chcesz zagrać ? - zapytał mnie
- Obawiam się że nie potrafię - zaśmiałam się
- Masz brata piłkarza i nie potrafisz? - zapytał
- Eh widzisz tak jakoś wyszło - mruknęłam
- Chodź pokaże Ci - zachęcił mnie bym usiadła obok niego
Długo się nie zastanawiając usiadłam blisko niego , że widziałem dokładnie kolor jego tęczówek.
- Dobra pokaż mi - poprosiłam
Zaczął mi to wszystko tłumaczyć, ja się go pytałam ze sto razy a on się ze mnie śmiał. Dodał śmiechowy filmik na portal społecznościowy. Oczywiście idiota mnie oznaczył.
- Dybala jak możesz - krzyknęłam
- Popatrz na to - mruknął

@CezarAzpilicueta
Jej się nie da nauczyć :))

@AlvaroMorata9
Mi amigo

@douglascosta19
Gra w fifę nie jest zła :O

@MiralemPjanić
Ładna ta Twoja nowa przyjaciółka <3

@PauloDybla10
@miralemPjanić już obczaiłeś jej profil ? :P

- Ej ja tu jestem - krzyknęłam
- Złość piękności szkodzi - odparł na co dostał z pięści w ramię
- Będę miał siniaka - krzyknął jak baba
- Masz głosik jak baba - zaśmiałam się na co strącił mnie z fotela - No wiesz co kobietę - oburzyłam się
- Kobieta kobietę może - mruknął
- Dobra już dobra - machnęłam na to ręką
- Patrz jak późno - pokazał mi telefon ma wyświetlaczu oprócz tapety z herbem Juve widniała północ
- Trochę nam się zeszło - uśmiechnęłam się lekko
- No a ja na rano mam trening - odparł - Idę spać - dodał
- Ja też - mruknęłam - Dobranoc Paulo - powiedziałam kiedy wchodziłam do sypialni obok
- Śpij dobrze - odparł i zniknął w drzwiach
Sama położyłam się do łóżka ale nie mogłam zasnąć. Długo nie mogłam zapomnieć o jego tęczówkach , były inne niż Moraty czy Hazarda. I nie chodzi mi tutaj o kolor lecz o coś czego jeszcze nie wiedziałam.

wtorek, 6 lutego 2018

Four

Chłopcy od przegranej z Bournemouth i Watfordem chodzili struci, a zarząd klubu zaczynał mieć dość Antonio Conte. Sama uważałam, że to nie wina trenera lecz napastnika którego chwilowo nie było bo Morata nie mógł grać z powodu kontuzji i przez przytłoczenie przez śmierć przyjaciela, a Olivier jeszcze nie mógł.  Leżałam w łóżku kiedy zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na wyświetlacz  zdzwonił Paulo od czasu kiedy byłam w Turynie bardzo się zaprzyjaźniliśmy.
- Hej hej co tam słychać w Turynie? - powiedziałam do słuchawki
~ W porządku - odparł - Lepiej mi powiedz co słychać u Ciebie i Alvaro ? - zapytał
- Już nic - mruknęłam
~ To znaczy ? - dopytywał
- To, że jest największym kłamcą i oszustem jakich mało - wyjaśniłam - Wiedziałeś, że ma zonę i dzieciaka w drodze - zapytałam
~ Czekaj co ? - był oburzony
- To co słyszałeś - powiedziałam przez łzy - Kurde najgorsze jest to, że ja muszę patrzeć na niego cały czas od tego momentu - wychlipałam
~ Gdybym tam był to bym Cię teraz przytulił - odparł - Nie płacz - poprosił - Zapraszam do Turynu-dodał
- Daj spokój Paulo co to da? - spytałam przez łzy
~ No jak co? - spytał - Po pierwsze odpoczniesz, po drugie zapomnisz o Moracie - dodał
- Nie wiem zastanowię się - mruknęłam
~ Od razu lepiej mi to słyszeć - czułam , że Argentyńczyk uśmiecha się do słuchawki
- Ty mi lepiej powiedz kiedy wracasz do gry ? -spytałam - I jak Twoje życie miłosne - zmieniłam temat
~ Do gry wracam jak najszybciej - powiedział - Nadal samotny - dodał
- Mam nadzieje, że na mecz z Tottenhamem będziesz gotowy - zaśmiałam się
~ Dokładamy wszelkich starań żeby tak było - wyjaśnił - Ja muszę kończyć bo jadę na trening ale odezwę się do Ciebie jeszcze - wyjaśnił
- Jasne trzymaj się - mruknęłam
~ Ty też i przemyśl moją propozycje - powiedział
- Pomyśle - mruknęłam
~ Na razie - powiedział
- Cześć - rozłączył się po moim pożegnaniu
Niechętnie wyszłam z łóżka , chciałam w nim zostać ale miałam dziś być w Cobham. Ze łzami w oczach poszłam do łazienki żeby się ogarnąć. Po 30 minutach byłam gotowa, pomalowana i przebrana. Weszłam do kuchni , tam zobaczyłam szczęśliwą rodzinę mojego rodzonego brata. Chyba zbyt długo siedzę im na głowie.
- O jesteś już - ucieszył się Cezar
- Rozmawiałam z Paulo przez telefon - wyśniłam choć nie miałam na to siły
- Rozumiem - odparł - Paulo jest jedynym gościem z którym rozmawiasz na dodatek, który jest z Tobą spokrewniony - zaśmiał się
- Daj mi spokój - mruknęłam
- Dobra nic nie mówię - podniósł ręce w obronnym geście
- Zaproponował mi żebym odwiedziła go w Turynie a przy okazji odpoczęła - wyjaśniłam szybko
- A wiesz co ? - zapytał retorycznie Cezar - To chyba dobry pomysł - dodał
- Ceraz ja mam tu studia i praktykę nie mogę tak po prostu wyjechać-odparłam popijając wodę
- Zjadłabyś coś a nie tylko wodę popijasz - zauważyła Adrianna
- Jakoś nie mogę jeść - odparłam - Dobra lecę do Cobham - dodałam
- Czekaj też jadę - powiedział mój brat żegnając się z rodziną
Razem pojechaliśmy do Cobham. Nie odzywałam się ani słowem, mój brat potrafił to uszanować. Kochałam go jedynie z nim potrafiłam normalnie porozmawiać. Gdy tylko zaparkował wyskoczyłam z auta i odeszłam bo w jego kierunku zmierzał Morata a ja nawet nie chciałam na niego patrzeć. Miałam łzy w oczach ale postanowiłam, że nie będę tutaj przez niego płakać. Doszłam do gabinetu zdjęłam kurtkę i usiadłam przy komputerze.Po około godzina praca mnie znużyła i postanowiłam przejść się na trening drużyny.  Doszłam do boisk treningowych i usiadłam na ławce by popatrzeć na Hazarda i Morate. Brakowało mi ich. Oboje mieli świetne poczucie humoru a w moim życiu właśnie tego brakowało. W pewnym momencie dostałam wiadomość.

Od:Paulo Dybala 
I jak zastanowiłaś się? 

Do: Paulo Dybala 
Jeszcze nie :)

Później już mi nie odpisał, a ja siedziałam tak samo smutna jak przedtem. Chciałam umrzeć i zapomnieć o tym syfie. Moje serce było w kawałkach i nic nie mogłam z tym zrobić. Łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Najpierw zawiodłam się na Edenie, którego kochałam najmocniej na świecie, a teraz Alvaro myślałam, że przynajmniej on mnie nie wykorzysta. Widziałam że zauważyli mnie zawodnicy więc postanowiłam uciec. Biegłam do gabinetu gdy ktoś mnie szarpnął.
- Suka - usłyszałam - Odczep się od Alvaro - usłyszałam
- Daj mi spokój kobieto - warknęłam przez zęby - Mnie i Morate nic nie łączy- dodałam
- Wiesz kim ja jestem -krzyczała na cały korytarz - Jestem Alicie i jestem jego żoną - warknęła na mnie
- ODPIERDOL SIĘ ODE MNIE - krzyczałam na nią - Zrozum że mnie i jego już nic nie łączy - próbowałam jej to przetłumaczyć
Ona zaczęła mnie szarpać  krzyczeć i ciągnąć mnie za włosy aż wkońcu mnie popchnęła mnie ze schodów. Uderzyłam głową o schody.
-Dzwonicie po pogotowie- usłyszałam nad sobą głos mojego brata - A ty się do niej nie zbliżaj - krzyknął do kogoś - Trzymaj się Juanita - powiedział do mnie
Później już nic nie słyszałam bo zemdlałam. Obudziłam się dopiero w szpitalu po badaniach, przy moim łóżku siedział Azpi , Eden i cała reszta zawodników.
- Co się stało ? - spytałam z chrypką
- Jesteś w szpitalu - odparł mój brat - Teraz musisz odpoczywać - dodał
- Dobra wiem ale co się stało bo mam lukę w pamięci- mruknęłam
- Szarpałaś się z Alicie Campello Morata - odparł - Ona Cię popchnęła i spadłaś ze schodów - powiedział zdenerwowany - Ma szczęście, że jesteś cała - dodał
- Ja nie chciałam jej nic zrobić bo ona jest w ciąży - wyjaśniłam - Dlatego nie dotknęłam jej nawet palcem - dodałam
- Nikt Cię nie wini - odezwał się Hazard - Najważniejsze, że jesteś cała - dodał
- Jakoś ciężko mi uwierzyć , że przejąłeś się moim zdrowiem - mruknęłam
- Każdy się zmartwił - powiedział Cezar - Dobra chłopcy zbieramy się Juanita musi odpoczywać - dodał
- Daj spokój - machnęłam ręką - Eden poczekaj chyba musimy pogadać ? - odparłam
- Juanita?- Cezar popatrzył na mnie pytająco
- Daj spokój Eden nie zrobi mi krzywdy - mruknęłam
Chłopcy wyszli a Eden podszedł bliżej mojego łóżka i usiadł obok niego.
- Eden zakopmy ten topów wojenny - powiedziałam po chwili
- Ja już dawno zapomniałem za co byłem na Ciebie zły - uśmiechnął się - To ja powinienem był Cię przeprosić - zaczął
- Eden nie - poprosiłam - Ja już o tym zapomniałam - dodałam - To , że nie powiedziałeś mi że masz żonę i trzech synów - musnęłam jego dłoń
- Brakowało mi Twojego dotyku - mruknął
- Mnie Ciebie też ale nie możemy być razem -mój głos lekko się załamał - Brakuje mi Twojego uśmiechu , Twojego poczucia humoru - dodałam
- A mnie Ciebie całej - powiedział - Dlatego nie mogłem znieść że byłaś z Alvaro - dodał
- Zostańmy przyjaciółmi ? - zaproponowałam
- Zawsze lepsze to niż nic - zaśmiał się
- Z Natahą na pewno nie zostaniemy przyjaciółkami ale może kiedyś mi wybaczy - stwierdziłam
- Jeśli ma Ci to pomóc to ona już Ci wybaczyła - uśmiechał się do mnie
- Lekko mi ulżyło - uśmiechnęłam się - Zrób mi zdjęcie - poprosiłam i podałam mu telefon
Za pozowałam później dodałam zdjęcie na portale społecznościowe.Tam od razu pojawiło się milion komentarzy, co się stało i dlaczego tam się znalazłam. Nie chciałam komentować tej sprawy więc zostawiłam to tak jak jest. Zostałam sama, więc miałam trochę czasu na przemyślenie tej chorej sytuacji i tego wszystkiego. Chyba przyjmę propozycję Paulo i zabiorę dupę z zimnego Londynu. Przynajmniej na razie , potrzebowałam odpoczynku i spokoju psychicznego, a jeśli chodzi o tą całą żonę Moraty to zostało złożone powiadomienie w tej sprawie , która trafi do sądu. Wyskrobałam wiadomość do Paulo, że przyjadę do niego niebawem zaraz potem jak wyjdę ze szpitala.





Ten

Kiedy przyleciałam do Turynu Paulo czekał na mnie. Jak mi obiecał tak zrobił. Zaopiekował się mną i w przeciągu jednego tygodnia zapomniałam...