Chłopcy od przegranej z Bournemouth i Watfordem chodzili struci, a zarząd klubu zaczynał mieć dość Antonio Conte. Sama uważałam, że to nie wina trenera lecz napastnika którego chwilowo nie było bo Morata nie mógł grać z powodu kontuzji i przez przytłoczenie przez śmierć przyjaciela, a Olivier jeszcze nie mógł. Leżałam w łóżku kiedy zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na wyświetlacz zdzwonił Paulo od czasu kiedy byłam w Turynie bardzo się zaprzyjaźniliśmy.
- Hej hej co tam słychać w Turynie? - powiedziałam do słuchawki
~ W porządku - odparł - Lepiej mi powiedz co słychać u Ciebie i Alvaro ? - zapytał
- Już nic - mruknęłam
~ To znaczy ? - dopytywał
- To, że jest największym kłamcą i oszustem jakich mało - wyjaśniłam - Wiedziałeś, że ma zonę i dzieciaka w drodze - zapytałam
~ Czekaj co ? - był oburzony
- To co słyszałeś - powiedziałam przez łzy - Kurde najgorsze jest to, że ja muszę patrzeć na niego cały czas od tego momentu - wychlipałam
~ Gdybym tam był to bym Cię teraz przytulił - odparł - Nie płacz - poprosił - Zapraszam do Turynu-dodał
- Daj spokój Paulo co to da? - spytałam przez łzy
~ No jak co? - spytał - Po pierwsze odpoczniesz, po drugie zapomnisz o Moracie - dodał
- Nie wiem zastanowię się - mruknęłam
~ Od razu lepiej mi to słyszeć - czułam , że Argentyńczyk uśmiecha się do słuchawki
- Ty mi lepiej powiedz kiedy wracasz do gry ? -spytałam - I jak Twoje życie miłosne - zmieniłam temat
~ Do gry wracam jak najszybciej - powiedział - Nadal samotny - dodał
- Mam nadzieje, że na mecz z Tottenhamem będziesz gotowy - zaśmiałam się
~ Dokładamy wszelkich starań żeby tak było - wyjaśnił - Ja muszę kończyć bo jadę na trening ale odezwę się do Ciebie jeszcze - wyjaśnił
- Jasne trzymaj się - mruknęłam
~ Ty też i przemyśl moją propozycje - powiedział
- Pomyśle - mruknęłam
~ Na razie - powiedział
- Cześć - rozłączył się po moim pożegnaniu
Niechętnie wyszłam z łóżka , chciałam w nim zostać ale miałam dziś być w Cobham. Ze łzami w oczach poszłam do łazienki żeby się ogarnąć. Po 30 minutach byłam gotowa, pomalowana i przebrana. Weszłam do kuchni , tam zobaczyłam szczęśliwą rodzinę mojego rodzonego brata. Chyba zbyt długo siedzę im na głowie.
- O jesteś już - ucieszył się Cezar
- Rozmawiałam z Paulo przez telefon - wyśniłam choć nie miałam na to siły
- Rozumiem - odparł - Paulo jest jedynym gościem z którym rozmawiasz na dodatek, który jest z Tobą spokrewniony - zaśmiał się
- Daj mi spokój - mruknęłam
- Dobra nic nie mówię - podniósł ręce w obronnym geście
- Zaproponował mi żebym odwiedziła go w Turynie a przy okazji odpoczęła - wyjaśniłam szybko
- A wiesz co ? - zapytał retorycznie Cezar - To chyba dobry pomysł - dodał
- Ceraz ja mam tu studia i praktykę nie mogę tak po prostu wyjechać-odparłam popijając wodę
- Zjadłabyś coś a nie tylko wodę popijasz - zauważyła Adrianna
- Jakoś nie mogę jeść - odparłam - Dobra lecę do Cobham - dodałam
- Czekaj też jadę - powiedział mój brat żegnając się z rodziną
Razem pojechaliśmy do Cobham. Nie odzywałam się ani słowem, mój brat potrafił to uszanować. Kochałam go jedynie z nim potrafiłam normalnie porozmawiać. Gdy tylko zaparkował wyskoczyłam z auta i odeszłam bo w jego kierunku zmierzał Morata a ja nawet nie chciałam na niego patrzeć. Miałam łzy w oczach ale postanowiłam, że nie będę tutaj przez niego płakać. Doszłam do gabinetu zdjęłam kurtkę i usiadłam przy komputerze.Po około godzina praca mnie znużyła i postanowiłam przejść się na trening drużyny. Doszłam do boisk treningowych i usiadłam na ławce by popatrzeć na Hazarda i Morate. Brakowało mi ich. Oboje mieli świetne poczucie humoru a w moim życiu właśnie tego brakowało. W pewnym momencie dostałam wiadomość.
Od:Paulo Dybala
I jak zastanowiłaś się?
Do: Paulo Dybala
Jeszcze nie :)
Później już mi nie odpisał, a ja siedziałam tak samo smutna jak przedtem. Chciałam umrzeć i zapomnieć o tym syfie. Moje serce było w kawałkach i nic nie mogłam z tym zrobić. Łzy zaczęły płynąć po moich policzkach. Najpierw zawiodłam się na Edenie, którego kochałam najmocniej na świecie, a teraz Alvaro myślałam, że przynajmniej on mnie nie wykorzysta. Widziałam że zauważyli mnie zawodnicy więc postanowiłam uciec. Biegłam do gabinetu gdy ktoś mnie szarpnął.
- Suka - usłyszałam - Odczep się od Alvaro - usłyszałam
- Daj mi spokój kobieto - warknęłam przez zęby - Mnie i Morate nic nie łączy- dodałam
- Wiesz kim ja jestem -krzyczała na cały korytarz - Jestem Alicie i jestem jego żoną - warknęła na mnie
- ODPIERDOL SIĘ ODE MNIE - krzyczałam na nią - Zrozum że mnie i jego już nic nie łączy - próbowałam jej to przetłumaczyć
Ona zaczęła mnie szarpać krzyczeć i ciągnąć mnie za włosy aż wkońcu mnie popchnęła mnie ze schodów. Uderzyłam głową o schody.
-Dzwonicie po pogotowie- usłyszałam nad sobą głos mojego brata - A ty się do niej nie zbliżaj - krzyknął do kogoś - Trzymaj się Juanita - powiedział do mnie
Później już nic nie słyszałam bo zemdlałam. Obudziłam się dopiero w szpitalu po badaniach, przy moim łóżku siedział Azpi , Eden i cała reszta zawodników.
- Co się stało ? - spytałam z chrypką
- Jesteś w szpitalu - odparł mój brat - Teraz musisz odpoczywać - dodał
- Dobra wiem ale co się stało bo mam lukę w pamięci- mruknęłam
- Szarpałaś się z Alicie Campello Morata - odparł - Ona Cię popchnęła i spadłaś ze schodów - powiedział zdenerwowany - Ma szczęście, że jesteś cała - dodał
- Ja nie chciałam jej nic zrobić bo ona jest w ciąży - wyjaśniłam - Dlatego nie dotknęłam jej nawet palcem - dodałam
- Nikt Cię nie wini - odezwał się Hazard - Najważniejsze, że jesteś cała - dodał
- Jakoś ciężko mi uwierzyć , że przejąłeś się moim zdrowiem - mruknęłam
- Każdy się zmartwił - powiedział Cezar - Dobra chłopcy zbieramy się Juanita musi odpoczywać - dodał
- Daj spokój - machnęłam ręką - Eden poczekaj chyba musimy pogadać ? - odparłam
- Juanita?- Cezar popatrzył na mnie pytająco
- Daj spokój Eden nie zrobi mi krzywdy - mruknęłam
Chłopcy wyszli a Eden podszedł bliżej mojego łóżka i usiadł obok niego.
- Eden zakopmy ten topów wojenny - powiedziałam po chwili
- Ja już dawno zapomniałem za co byłem na Ciebie zły - uśmiechnął się - To ja powinienem był Cię przeprosić - zaczął
- Eden nie - poprosiłam - Ja już o tym zapomniałam - dodałam - To , że nie powiedziałeś mi że masz żonę i trzech synów - musnęłam jego dłoń
- Brakowało mi Twojego dotyku - mruknął
- Mnie Ciebie też ale nie możemy być razem -mój głos lekko się załamał - Brakuje mi Twojego uśmiechu , Twojego poczucia humoru - dodałam
- A mnie Ciebie całej - powiedział - Dlatego nie mogłem znieść że byłaś z Alvaro - dodał
- Zostańmy przyjaciółmi ? - zaproponowałam
- Zawsze lepsze to niż nic - zaśmiał się
- Z Natahą na pewno nie zostaniemy przyjaciółkami ale może kiedyś mi wybaczy - stwierdziłam
- Jeśli ma Ci to pomóc to ona już Ci wybaczyła - uśmiechał się do mnie
- Lekko mi ulżyło - uśmiechnęłam się - Zrób mi zdjęcie - poprosiłam i podałam mu telefon
Za pozowałam później dodałam zdjęcie na portale społecznościowe.Tam od razu pojawiło się milion komentarzy, co się stało i dlaczego tam się znalazłam. Nie chciałam komentować tej sprawy więc zostawiłam to tak jak jest. Zostałam sama, więc miałam trochę czasu na przemyślenie tej chorej sytuacji i tego wszystkiego. Chyba przyjmę propozycję Paulo i zabiorę dupę z zimnego Londynu. Przynajmniej na razie , potrzebowałam odpoczynku i spokoju psychicznego, a jeśli chodzi o tą całą żonę Moraty to zostało złożone powiadomienie w tej sprawie , która trafi do sądu. Wyskrobałam wiadomość do Paulo, że przyjadę do niego niebawem zaraz potem jak wyjdę ze szpitala.
Spojrzałam mu w oczy i wiedziałam,że patrze na człowieka,przy którym chce zasypiać i się budzić.Był moją wiecznością....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten
Kiedy przyleciałam do Turynu Paulo czekał na mnie. Jak mi obiecał tak zrobił. Zaopiekował się mną i w przeciągu jednego tygodnia zapomniałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz