Londyn- Turyn nowa trasa samolotem została przebyta. Mój samolot właśnie wylądował a ja szłam halą przylotów w poszukiwaniu Dybali. Kiedy wkońcu go spostrzegłam uśmiechnęłam się do chłopaka. Stał z wielką kartką z napisem "Przesyłka z Londynu" śmiałam się jak opętana.
- Powitać piękną damę prosto z Londynu - powiedział dość poważnie
- Siema Dybala - uścisnęłam go przyjaźnie
- A co ze mnie za gapa - palnął się w głowę - Poznaj to jest mój amigo Douglas Costa - przedstawił chłopaka który stał obok niego - To jest Juanita - wskazał na mnie
Podaliśmy sobie dłonie i ruszyliśmy w stronę wyjścia , Paulo jako dżentelmen wziął ode mnie walizki. Wsiadłam do samochodu i ruszaliśmy w drogę. Najpierw odwieźliśmy Douglasa a później pojechaliśmy do Dybali. Kiedy się tam znalazłam trochę odetchnęłam.
- Teraz opowiadaj jak to się stało , że trafiłaś do szpitala - powiedział
- Eh długo by opowiadać - mruknęłam
- Uwierz mamy czas - zaśmiał się - Chodź do kuchni - poprosił - Teraz siadaj i opowiadaj - dodał
- Zacznijmy od tego , że pewnego dnia po prostu przyszedł do mnie Morata i oznajmił , że ma żonę i dziecko w drodze - zaczęłam - Załamałam się i wiadomo nie odzywałam się do niego - mruknęłam - Pewnego dnia kłóciłam się z Alicie tą psychopatką , która strąciła mnie ze schodów - oznajmiłam
- Serio ona jest jakaś nienormalna i powinna się leczyć - powiedział
- Ja to wiem Paulo - oświadczyłam - Ma szczęście , że mnie nic poważnego się nie stało - dodałam
- Tak nie można postępować - oburzył się
- Teraz już jestem bezpieczna - zaśmiałam się - Przynajmniej przez miesiąc mam spokój - uśmiechnęłam się
- Uwierz zdecydowanie odpoczniesz - uśmiechnął się - Jak będziesz chciała pojedziemy do Mediolanu na zakupy - zaśmiał się
- Ciekawa propozycja- rozmarzyłam się
- No wiesz moja każda propozycja jest ciekawa - odparł
- Eh ja się chyba zaczynam bać - zaśmiałam się - Muszę zadzwonić do Cezara - dodałam wstając
Wyszłam z pomieszczenia i wybrałam numer mojego ukochanego brata. Odebrał po kilku sygnałach
~ Już myślałem, że nie doleciałaś do tego Turynu - zaczął
- Wszystko w porządku tylko zagadałam się z Paulo - wyjaśniłam - Jestem cała i zdrowa - dodałam
~ To dobrze bo inaczej rozczłonkowałby tego idiotę - mruknął
- Spokojnie bracie - uspokoiłam go - Teraz chwilowo to on się mną opiekuje - uśmiechnęłam się do słuchawki bo Paulo akurat wszedł do pokoju
~ Ma się Tobą opiekować i bez żadnych romansów zrozumiano ? - zapytał
- Jasne Azpi - uśmiechnęłam się - Muszę kończyć odezwę się jutro - dodałam
~ Jutro gramy mecz z West Bromem - odparł
- Więc będę trzymać kciuki - mruknęłam - No i powodzenia - dodałam - Dla Ciebie i drużyny - wyjaśniłam
~ Napewno przekaże - powiedział spokojnie
- A ja postaram się oglądać - nie skłamałam
~ Odpoczywaj tam Ju - powiedział smutno
- Będę nie martw się - moje oczy lekko się załzawiły
~ Kończę - mruknął - Trzymaj się - dodał
- Ty też - zdążyłam powiedzieć - To Azpi - powiedziałam do Dybali
- Nie chciałem Ci przeszkadzać ale obiad gotowy - mruknął
- Chętnie coś zjem - uśmiechnęłam się - Chodźmy - dodałam wesoło
Weszłam do kuchni i od razu zaczęłam jeść to co zaserwował mi Dybala, było bardzo pyszne. Ciekawe gdzie tak nauczył się gotować. No tak mieszka sam więc musi to ogarniać. Po obiedzie kłóciłam się z nim kto ma posprzątać ale oczywiście wyszło na jego, przecież ja muszę odpoczywać. Poprosiłam go by pokazał mi mój tymczasowy pokój. Okazało się, że jest bardzo okey. Nie przeszkadzał mi jego męski wystrój. Wyjęłam z walizki zdjęcia naszej rodziny. Moje, Azpiego , naszych rodziców. Dopiero teraz uświadomiłam sobie , że za nimi tęsknie. Chyba odwiedzę ich po sezonie. W czasie Mistrzostw Świata bo przecież nie jadę z Hiszpanią do Rosji. Tak to dobry pomysł pojadę do Pampeluny. Latem jest tam naprawdę pięknie. Kiedy praktycznie skończyłam się rozpakowywać ktoś zapukał do moich drzwi.
- Hej pomyślałem , że coś razem porobimy? - zaproponował - Może chciałabyś zobaczyć Turyn wieczorową porą - dodał
- Nie obraź się Paulo ale jestem trochę zmęczona - wyjaśniłam - Ale chętnie Turyn zwiedzę jutro - dodałam
- Bardzo mi będzie miło jeśli będę mógł pobawić się w przewodnika - uśmiechnął się wesoło - Patrząc na to , że zbliża się mecz z Tottenhamem - dodał
- Właśnie wracasz na ten mecz? - zapytałam
- Zobaczymy - zaśmiał się - Dobra nie przeszkadzam Ci już - mruknął i wyszedł
Kiedy zostałam sama , postanowiłam wziąć prysznic. Weszłam do swojej łazienki i weszłam pod prysznic. Kiedy oblała mnie fala gorąca poczułam jak bardzo zmęczona psychicznie i fizycznie jestem. Z jedenej strony przytłaczał mnie fakt braku Alvaro przy boku ale z drugiej strony wiedziałam , że muszę przestać go kochać. Do moich oczu nałynęły łzy, które mieszały się z wodą. Po kilku minutach wyszłam z pod prysznica , ubrałam się i poszłam do Paulo.
- Mogę się przyłączyć ? - zapytałam oparta o framugę drzwi salonu
- Pewnie - mruknął - Siadaj , chcesz zagrać ? - zapytał mnie
- Obawiam się że nie potrafię - zaśmiałam się
- Masz brata piłkarza i nie potrafisz? - zapytał
- Eh widzisz tak jakoś wyszło - mruknęłam
- Chodź pokaże Ci - zachęcił mnie bym usiadła obok niego
Długo się nie zastanawiając usiadłam blisko niego , że widziałem dokładnie kolor jego tęczówek.
- Dobra pokaż mi - poprosiłam
Zaczął mi to wszystko tłumaczyć, ja się go pytałam ze sto razy a on się ze mnie śmiał. Dodał śmiechowy filmik na portal społecznościowy. Oczywiście idiota mnie oznaczył.
- Dybala jak możesz - krzyknęłam
- Popatrz na to - mruknął
@CezarAzpilicueta
Jej się nie da nauczyć :))
@AlvaroMorata9
Mi amigo
@douglascosta19
Gra w fifę nie jest zła :O
@MiralemPjanić
Ładna ta Twoja nowa przyjaciółka <3
@PauloDybla10
@miralemPjanić już obczaiłeś jej profil ? :P
- Ej ja tu jestem - krzyknęłam
- Złość piękności szkodzi - odparł na co dostał z pięści w ramię
- Będę miał siniaka - krzyknął jak baba
- Masz głosik jak baba - zaśmiałam się na co strącił mnie z fotela - No wiesz co kobietę - oburzyłam się
- Kobieta kobietę może - mruknął
- Dobra już dobra - machnęłam na to ręką
- Patrz jak późno - pokazał mi telefon ma wyświetlaczu oprócz tapety z herbem Juve widniała północ
- Trochę nam się zeszło - uśmiechnęłam się lekko
- No a ja na rano mam trening - odparł - Idę spać - dodał
- Ja też - mruknęłam - Dobranoc Paulo - powiedziałam kiedy wchodziłam do sypialni obok
- Śpij dobrze - odparł i zniknął w drzwiach
Sama położyłam się do łóżka ale nie mogłam zasnąć. Długo nie mogłam zapomnieć o jego tęczówkach , były inne niż Moraty czy Hazarda. I nie chodzi mi tutaj o kolor lecz o coś czego jeszcze nie wiedziałam.
Spojrzałam mu w oczy i wiedziałam,że patrze na człowieka,przy którym chce zasypiać i się budzić.Był moją wiecznością....
niedziela, 11 lutego 2018
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten
Kiedy przyleciałam do Turynu Paulo czekał na mnie. Jak mi obiecał tak zrobił. Zaopiekował się mną i w przeciągu jednego tygodnia zapomniałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz